00:00:01:/SubEdit b.3886 (http://alfa.icis.pcz.czest.pl/~subedit)/
00:00:02:tumaczenie: ArchibaldoS|napisy.org Subtitles Group
00:00:06:drobne poprawki|i dopasowanie czasowe -  jarat53
00:00:10:W gwnych rolach:
00:00:22:GREK ZORBA
00:00:27:Na podstawie opowiadania:
00:00:30:W pozostaych rolach:
00:01:06:Prosz uwaa.
00:01:42:Kreta
00:01:46:O przepraszam...
00:01:49:On mwi, e wielki sztorm.|Statek musi poczeka.
00:01:54:- Jak dugo?|- Nie wiem.
00:03:39:Podruje Pan.
00:03:42:- Dokd, jeli mona spyta?|- Na Kret.
00:03:47:I chce Pan tam zosta na duej, co?
00:03:50:Skd Pan wie?
00:03:51:Widziaem Pana na deszczu|z tymi wszystkimi paczkami.
00:03:55:Bardzo mieszne.
00:03:59:Podoba mi si Pan.
00:04:02:Zabierze mnie Pan ze sob?
00:04:05:Zabra?
00:04:08:- Czemu?|- Czemu?
00:04:09:Czemu aden czowiek nie zrobi|czego bez pytania dlaczego?
00:04:12:Tak po prostu,|majc wszystko gdzie?
00:04:14:- C...|- No dobra. We mnie Pan jako kucharza.
00:04:17:Gotuj zup jak...|Lubi Pan zupy, prawda?
00:04:21:- C...|- Pewnie e tak. Jest Pan Anglikiem, prawda?
00:04:24:- W poowie.|- W poowie?
00:04:26:Mj ojciec by Grekiem,|ale urodziem si w Anglii.
00:04:29:Eee, bez znaczenia.
00:04:33:Za pozwoleniem.
00:04:38:Hej.
00:04:41:"Virginia."
00:04:50:- O nie, dzikuj.|- Prosz.
00:04:52:No dobrze.
00:04:55:- Prosz wzi paczk.|- Tylko jednego.
00:05:18:- Jest Pan kucharzem?|- Jeli Pan potrzebuje, jestem.
00:05:24:Chodzio mi o to,|czym si Pan zajmuje?
00:05:28:Posuchaj tego. Mam rce, nogi, gow...|one daj mi robot.
00:05:32:- Kim do diaba jestem, ebym wybiera?
00:05:35:A co Pan robi ostatnio?
00:05:37:Pracowaem w kopalni.|Jestem dobrym grnikiem.
00:05:40:Mam nos wyczulony na metale.
00:05:43:Ale pobiem si z szefem i mnie wylali.
00:05:56:Denerwuje mnie to opnienie.|Chyba pjd...
00:05:59:Jeli Pan chce pjd zapyta.
00:06:01:Nie, dzikuj. Poradz sobie.
00:06:10:Moe moglibymy pj razem,|spytaby Pan za mnie.
00:06:13:Pewnie. Prosz mi to da.
00:06:15:Nie, dzikuj. Dam sobie rad.
00:06:30:Mwi, e o 10:00.
00:06:33:To cae trzy godziny.|Cholera.
00:06:36:- Bardzo si Pan pieszy?|- Nie.
00:06:39:No to w porzdku.|Chodmy.
00:06:48:- Roumi. To rum.|- Napibym si herbaty, jeli nie ma Pan nic przeciw.
00:06:53:Herbaty?
00:07:00:A Pan, co Pan robi?
00:07:03:Ja? Wic, jestem pisarzem.
00:07:06:Przepraszam, ale nie wyglda Pan.
00:07:09:Co Pan pisze,|historie miosne?
00:07:12:Nie. Poezj, eseje.
00:07:17:Co to?
00:07:20:Eseje.
00:07:22:Nie, za duo Pan myli.|To Pana problem.
00:07:26:Mdrzy ludzie i sklepikarze,|oni wszystko wa.
00:07:29:Ja, gdybym by Panem, patrzybym na mnie prosto|i mwibym...
00:07:33:"Zorba, chod"|albo "Zorba, zosta."
00:07:36:- Zorba?|- To ja.
00:07:38:Alexis Zorba.
00:07:41:Nazywaj mnie rnie,|jeli Pana interesuje.
00:07:44:- O tak.|- "Spaghetti", bo jestem wysoki...
00:07:48:i "California,"|bo byem w Ameryce...
00:07:51:i "Epidemia," bo gdzie si pojawi,|ludzie mwi, e przyniosem wszawic.
00:07:56:Pana zdrowie.
00:08:18:Prosz posucha tej dziwki,|morza.
00:08:23:Stworzycielki wdw.
00:08:27:Co Pan tam ma, ubrania?
00:08:30:Zadaje Pan draliwe pytania.
00:08:35:- It's my santouri.|- Your what?
00:08:38:- To moje santouri.|- Pana co?
00:08:40:Moje santouri.
00:08:42:Wydaje najpikniejsze dwiki.
00:08:45:Jedzi ze mn...|wszdzie.
00:08:51:A Pan, co ma Pan zamiar|robi na Krecie? Za pozwoleniem.
00:08:55:Mam tam troch ziemi.|Naleaa do mojego Ojca.
00:08:59:I bdzie Pan pisa?
00:09:02:- Nie cakiem.|- A czemu, nie cakiem?
00:09:07:Nie napisaem nic od miesicy.
00:09:15:- Na tej ziemi jest stara kopalnia.|- O?
00:09:19:- Wgiel brunatny.|- Wgiel brunatny. Wiem o co chodzi.
00:09:23:- Jest nieczynna od lat.|- Czemu?
00:09:26:Bo j zaniedbaem.
00:09:31:A teraz...|chce j Pan uruchomi.
00:09:35:Jeli dam rad. Tak.
00:09:40:Musz.
00:10:05:- To jak bdzie?|- Z czym?
00:10:09:Z wag.
00:10:12:Zorba do gry,|czy Zorba na d?
00:10:14:- C, myl.|- Acha.
00:10:18:- Chodzi o to... Ta kopalnia...|- Taa?
00:10:21:Nie jestem bogaty|i bd potrzebowa kogo z dowiadczeniem.
00:10:26:- Wic...|- Wic?
00:10:30:Wic, chocia...|nie znam Pana zbyt dobrze.
00:10:37:To co robi jest pewnie szalone.
00:10:42:Ale tak.
00:10:44:Tak?
00:10:47:Tak.
00:10:49:Przybijmy.
00:10:55:Jest Pan szczliwym czowiekiem.
00:10:58:Gdy Zorba pracuje,|adna kopalnia nie ma szans.
00:11:02:To bdzie cudowne|wzi si za prawdziw prac.
00:11:05:Bdzie to te z korzyci dla wsi.|Domylam si, e jest raczej biedna.
00:11:09:Wszystkich uszczliwimy.
00:11:12:- I sami te bdziemy mieli zabaw.|- Taa.
00:11:15:Bdziemy si kpa, pi wino...
00:11:18:a ty bdziesz gra na santouri.
00:11:25:O co chodzi?
00:11:29:O santouri.
00:11:31:Dogadamy si,|albo nic z tego nie bdzie.
00:11:34:W pracy, jestem Twoim czowiekiem...
00:11:37:ale jeli chodzi o granie|i piewanie...
00:11:41:To moja sprawa.
00:11:43:Co masz na myli?
00:11:46:Wolno.
00:11:49:Podpiszesz si pod tym?
00:11:54:Podpisz.
00:12:01:- Masz.|- Nie pijam rumu.
00:12:03:Tym razem wypijesz.|Dlaczego mamy le zacz?
00:12:07:No Zorba, niech Ci Bg ma w opiece.
00:12:10:I... diabe te, szefie.
00:13:22:Podoba Ci si, szefie?
00:13:24:Nie.
00:14:11:- Dobrze si czujesz?|- Pewnie.
00:14:14:Trzymaj.
00:14:19:Dziki, szefie.
00:14:25:Twoi przyjaciele bd Ci szuka.
00:14:30:Nawiasem mwic, nigdy nie mwie...|czy jeste onaty?
00:14:35:Czy nie jestem mczyzn,|a czy widziae mdrego faceta?
00:14:40:Jestem mczyzn,|wic i jestem onaty.
00:14:44:ona, dzieci, dom, wszystko.
00:14:49:Cakowita katastrofa.
00:14:53:Cosi stao?
00:14:57:Bd kumplem, szefie.|Nie ka mi opowiada.
00:15:01:A Ty?
00:15:04:Nie. Jestem wolny.
00:15:07:Pewnie za duo ksiek.
00:15:13:Patrz. Patrz!| Delfin.!
00:15:17:- Aa tak.|- Co z Ciebie za mczyzna?
00:15:21:Nie lubisz nawet delfinw?
00:16:52:Mam nadziej, e bdziemy|mogli gdzie si zatrzyma.
00:16:55:Pewnie. Nigdy nie syszae|o kreteskiej gocinnoci?
00:17:31:No Panie Epidemia,|zachowuj si.
00:17:33:Nie chcemy wszczyna kolejnej wojny.
00:17:35:Szefie, jeli tylko gdzie jest|jaka wdowa, nie musisz si martwi.
00:18:05:- Co oni mwi?|- Chc, ebymy z nimi zostali.|Madame Hortensja zaprasza do swojego hotelu.
00:18:15:Madame Hortensja? Kt to taki?
00:18:17:- Kim jest Madame Hortensja?|- Francuzka.
00:18:21:Ma hotel.
00:18:24:Jestem Mavrandoni.|Wreszcie Pan przyby.
00:18:28:- Witam Pana.|- Mio mi pozna.
00:18:30:- Otrzyma Pan mj list?|- Tak.
00:18:32:Pan Mavrandoni trzyma piecz|nad nasz ziemi.
00:18:35:Ta pani...,|czy ona... jest wdow?
00:18:39:Ile mam wosw na gowie?
00:18:41:Jest wdow po tylu mach.
00:19:27:Bonjour !
00:19:33:Bonjour.
00:19:36:Witam Panw.
00:19:41:To wielki zaszczyt, Madame.
00:19:51:Dwa ka, Madame.|Bez robakw.
00:19:55:Monsieur, Madame Hortense|nie ma robakw.
00:20:04:Musisz przyzna szefie, jest dua,|ale rusza si pynnie.
00:20:08:Plump, pluuf.
00:20:12:Tdy.
00:20:51:Mwiono, e to mj wielki sukces.
00:20:57:Moecie nie wierzy, Panowie,|ale byam sawn artystk.
00:21:01:- Ooo?|- Pojawiaam sie w najwikszych kabaretach.
00:21:09:Sypiaam w jedwabnej pocieli|z prawdziwymi koronkami.
00:21:14:- Szefie, zapro j do taca.|- Co?
00:21:17:- Przeam lody. Przyszpil j.|- Nie.
00:21:20:To grzeczno.
00:21:23:Co?
00:21:25:- Chciaby z Pani zataczy,|ale... si wstydzi.
00:21:30:- Moe Pani jest zmczona.|- Nie jest.
00:21:35:Naprawd?
00:21:39:No dalej.
00:22:44:Ci Kreteczycy!|S tacy niewdziczni.
00:22:48:Nie pacz,|moja maleka pereko.
00:22:52:Gdyby nie ja, byliby martwi...|Wszyscy...
00:22:56:Wiem, wiem.
00:23:00:- Bez ap.|- Madame.
00:23:03:Hey.
00:23:15:Szefie, zapaki?
00:23:21:Madame?
00:23:25:- Merci.|- Pas de quoi.
00:23:30:Wie Pan jak przybyam na Kret?
00:23:33:Z flot brytyjsk.
00:23:36:Tak, monsieur.
00:23:39:Kochaam si w admirale...
00:23:42:i gdzie on pyn, ja pynam z nim.
00:23:46:Tutaj poznaam kolejnych trzech.
00:23:49:- Jakich trzech?|- Oczywicie admiraw.
00:23:54:Francuza,|pniej Wocha...
00:23:57:i Rosjanina.
00:23:59:Och, jacy cudowni byli|ci moi czterej admiraowie...
00:24:04:ze swoimi zotymi epoletami|i pirkami...
00:24:08:jak wielkie, pikne koguty.
00:24:12:A co za zarost...|taki delikatny, kdzierzawy i wyperfumowany.
00:24:16:Na szczcie, kady uywa innych perfum...
00:24:20:wic nie mona byo si pomyli. Nawet po ciemku.
00:24:30:O moja maleka pereko, prosz.
00:24:35:Moja kochana ksiniczko, kontynuuj.
00:24:38:Tak.
00:24:42:Alors...
00:24:44:ja i moi admiraowie siedzielimy na ku...
00:24:49:ubrani cokolwiek nieformalnie.
00:24:53:I rozmawialimy o polityce...|bardzo powanie.
00:25:01:Cay czas polewali mi szampana,|eby mnie odwiey.
00:25:08:Byo lato.|Wiecie, bardzo gorce...
00:25:10:a w tym czasie|na Krecie...
00:25:13:byy wielkie kopoty.
00:25:17:Rewolucja, czy co tam.
00:25:20:Przez swoje binokulary...
00:25:22:mogam zobaczy|jak biedni, mali Kreteczycy...
00:25:26:wbiegaj na szczyty|ze swoimi flagami.
00:25:29:Moi czterej admiraowie...
00:25:32:chcieli otworzy ogie...
00:25:35:ale wskoczyam przed ich lufy.
00:25:38:Pocignam Wocha za brod...
00:25:41:wiecie, by mi najbliszy...
00:25:43:i zaczam paka. "Stjcie!", krzyknam.
00:25:47:"Nie moecie ich zabi!"
00:25:49:"Bagam, Canavaro,|Canavaro mio, nie bum-bum!"
00:25:54:Canavaro?|O kim mwisz?
00:25:57:A o kim mylisz?
00:25:59:O nim samym.
00:26:01:Canavaro.
00:26:03:Canavaro mio.
00:26:06:Dalej, moja pereko.
00:26:09:I znowu, znowu|powstrzymaam... bum-bum.
00:26:13:I jak mylisz,|co z tego miaam?
00:26:16:- Co?|- Co? Powiedz mi.
00:26:19:Powiedz. Co?|Nic!
00:26:23:- adnych odznacze. Nic!|- Prosz, adnego... bum-bum.
00:26:29:-Alors...
00:26:34:mieje si Pan.
00:26:36:Nie.
00:26:40:- Ze mnie.|- Nie, oczywicie e nie.
00:26:44:Nie... Poczekaj!
00:26:53:Bardzo le zrobilimy, szefie.
00:26:56:Biedna, saba istota.
00:27:04:Gdzie jeste? Bouboulina?
00:27:08:- Gdzie jeste?
00:27:11:Moja Bouboulina.
00:27:17:Bouboulina.
00:27:21:Ohh.
00:27:23:Odejd.
00:27:31:To ja, Twj Canavaro.
00:27:36:Co z Ciebie za Canavaro...
00:27:39:bez pir...
00:27:42:Bez brody.
00:27:45:Trzymaj.|Dmuchaj, moja Bouboulina.
00:27:53:Kto to by ta... Bouboulina?
00:27:55:Bya wielk bohaterk|w wojnie przeciw Turkom.
00:27:59:- Co, szefie?|- Tak, madame.
00:28:02:Tak jak Pani...|wilk morski.
00:28:05:Widzisz?
00:28:09:Tak. Tak jak ja.
00:28:12:Walczyam pier w pier...
00:28:16:ale pniej przyszy ze czasy.
00:28:20:Zawarli pokj.
00:28:23:I statki musiay odpyn.
00:28:28:A ja? Co sie stao ze mn?|Pakaam.
00:28:35:Poczwrna wdowa
00:28:39:miali si ze mnie, monsieur.
00:28:44:Wy mczyni jestecie tak okrutni.
00:28:49:A pniej mnie przepraszali.|Rozebrali mnie...
00:28:53:wypenili wann szampanem...
00:28:56:i...|wrzucili mnie do niej.
00:29:01:Pniej usiedli dookoa.
00:29:04:Zrozumieli, e wszyscy|stalimy si wielk rodzin.
00:29:09:I wypili cay szampan...
00:29:14:cay, a do samego dna.
00:29:22:A pniej?
00:29:24:A pniej...
00:29:27:zgasili wiato.
00:29:31:Kiedy si obudziam...
00:29:34:Tak piknie pachniaam...
00:29:38:wszystkimi ich perfumami.
00:29:47:Ale odeszli.
00:29:52:Mczyni s tacy okrutni.
00:30:03:Canavaro.
00:30:12:Jest!
00:30:36:Oh!
00:31:42:Spjrz.
00:32:47:Szefie, dua, pikna,|dzika wdowa.
00:34:45:Pavlo!
00:35:31:Spjrz na Mavrandoni'ego.
00:35:35:- Ponie.|- Czemu?
00:35:40:Jego syn oszala z mioci do wdowy...
00:35:45:ale ona pluna mu w oczy.
00:35:48:Im wicej ona plua...
00:35:52:tym wicej on jej pragn.
00:35:56:Spjrz.
00:35:59:Spjrz na te wszystkie twarze.
00:36:02:Wszyscy jej pragn...
00:36:05:i nienawidz jej,|bo nie mog jej mie.
00:36:12:Tylko jeden czowiek tutaj...
00:36:15:moe j mie.
00:36:20:Kto?
00:36:26:Ty.
00:36:28:Naprawd?
00:36:30:Widziaem jej oczy,|kiedy patrzya na Ciebie.
00:36:34:Zorba, przesta.
00:36:37:Suchaj.|Bg, ktry jest diabelnie mdry...
00:36:40:- ...da dzi w Twoje rc Dar Niebios.|- Przesta gada gupoty.
00:36:45:Szefie, po co Bg da nam rce?
00:36:49:Aby bra.|Wic bierz!
00:37:24:- Szefie!|- Tak?
00:37:26:Szefie. Suchaj, id.|Zapukaj.
00:37:28:Powiedz, "Przyszedem|po swj parasol."
00:37:31:- Ona odpowie, "Prosz, prosz wej".|- Nie.
00:37:34:Szefie, szefie,|nie denerwuj mnie.
00:37:37:Nie chc adnych kopotw.
00:37:39:Szefie, ycie to kopot,|tylko mier nim nie jest.
00:37:43:Bycie ywym to troska o to,|co masz poniej pasa i szukanie kopotw.
00:37:47:Wic?
00:37:50:Nie.
00:40:43:Zorba!
00:40:52:Co?
00:41:13:Na lito boska, szefie,|dlaczego nie wrcisz do papierw?
00:41:35:Zorba?
00:41:53:Uciekaj!
00:41:56:Uciekaj!
00:42:24:Zorba!
00:42:42:Ty cholerna gro,|por Twoje dobra!
00:42:56:O co chodzi, Zorba?
00:42:57:Zostawili swoje siekiery w rodku, o to chodzi.|Tacy s odwani.
00:43:01:Za kadym razem kiedy sysz huk,|sraj w gacie.
00:43:05:Poo!
00:43:08:- Zorba, zostaw ich w spokoju!|- Siekiery kosztuj.
00:43:11:Wiem i mnie to nie obchodzi. Ciesz si,|e nikt nie ucierpia. To wszystko.
00:43:16:A co wicej...
00:43:18:Myl, e powiniene|da im dzisiaj wolne.
00:43:22:Szefie, lepiej si zastanw.
00:43:26:Jeste, albo nie jeste,|kapitalist?
00:43:34:Jestem godny
00:43:58:Musimy znale jakie mocne drzewa...
00:44:01:do zrobienia dwigarw chodnikowych!
00:47:55:Cholera.
00:48:19:Witam.
00:48:46:Spnie si.
00:48:59:O co chodzi, Zorba?
00:49:09:Wyrzu to z siebie.
00:49:13:Szefie...
00:49:19:ufasz mi?
00:49:22:- Tak, ufam.|- A dlaczego do diaba?
00:49:27:- Bo to jeste Ty.|- Ale nie rozumiesz.
00:49:30:Mj mzg jest jaki dziwny.
00:49:33:Podsuwa mi takie szalone pomysy.
00:49:39:Mog Ci zrujnowa.
00:49:41:Zaryzykuj.
00:49:48:Powiedz to jeszcze raz, szefie.|Dodaj mi odwagi.
00:49:53:Zaryzykuj.
00:50:02:- Szefie.|- Hmm?
00:50:05:- Szefie!|- No co?
00:50:07:- Taczysz?|- Czy tacz?
00:50:10:O nie. Nie.
00:50:12:Wic zejd mi z drogi.|Bo Ciebie powal.
00:50:34:Opa
00:50:39:Ha!
00:50:48:Opa.! Opa.!
00:50:50:Opa.! Opa.! Opa.!
00:51:46:Opa.!
00:52:14:Opa.!
00:52:23:Zorba!|Przestacie!
00:52:31:Stop. Stop!
00:52:33:Idcie!
00:52:39:Hey.
00:53:05:Zorba. Zorba.!
00:53:09:Dobrze si czujesz?
00:53:13:Teraz...
00:53:18:Teraz mog...|Mog znowu mwi.
00:53:23:Co, do licha,|z Tob si dziao?
00:53:27:Kiedy czowiek jest peny,|co moe zrobi?
00:53:33:Wybuchn.
00:53:39:Kiedy mj synek Dimitri zmar...
00:53:45:i wszyscy pakali,
00:53:49:ja...
00:53:53:wstaem i taczyem.
00:53:59:Mwili,|"Zorba oszala".
00:54:06:Ale tylko taniec...
00:54:10:Tylko taniec mg...|zatrzyma bl.
00:54:15:Widzisz, by moim pierwszym dzieckiem.
00:54:23:Mia tylko trzy latka.
00:54:32:Kiedy jestem szczliwy,|dzieje si to samo.
00:54:46:Chod do rodka.|Przezibisz si.
00:55:13:Za twoj zgod.
00:55:19:Dobra...
00:55:22:powiesz mi o co chodzi|w tym wszystkich?
00:55:27:- Mam plan.|- Jaki plan?
00:55:30:- Wspaniay, wielki, szalony plan.|- No, jaki?
00:55:35:- Nie mog Ci powiedzie.|- Czemu?
00:55:37:Musz ustali najpierw wiele rzeczy:|drzewa, maszyny.
00:55:40:Moe jutro.|Wieczorem, bdziemy witowa!
00:55:50:Daj spokj!|Nie bd taki delikatny!
00:56:07:- Szefie!|- Co?
00:56:10:Chod i zobacz.
00:56:19:Pamitasz plan|o ktrym nie mogem Ci powiedzie?
00:56:24:Oto on.
00:56:26:Co to jest?
00:56:29:To gra.|Tamta.
00:56:32:A, tak.
00:56:35:Spjrz.
00:56:38:Takim sposobem|cigniemy drzewa.
00:56:41:- Lin napowietrzn? Jeste szalony.|- Czemu?
00:56:44:No choby dlatego,|e tamten las nie naley do nas.
00:56:48:No... Nie naley i naley.
00:56:52:Co to znaczy?
00:56:54:Naley do klasztoru...
00:56:56:klasztor naley do Boga...
00:56:58:Bg naley do wszystkich.
00:57:00:Zgodzisz si?
00:57:02:- Nie, jasne e nie.|- No dobra.
00:57:05:- Zapacisz im troch, niewiele.|- Skd wiesz?
00:57:08:S moimi przyjacimi.
00:57:11:Hej, jeli to zadziaa...
00:57:13:to cigniemy cay las.
00:57:15:Najpierw uruchomimy kopalni...
00:57:17:pniej otworzymy tartak,|a jak bdziemy obrzydliwie bogaci...
00:57:21:to wybudujemy sobie wasny statek|i opyniemy Ziemi dookoa.
00:57:28:Nie zapdzie si troszeczk?
00:57:31:Wiesz ile mam lat?
00:57:33:A niewane. To tajemnica.
00:57:35:Ale wystarczajco duo, by si pieszy.
00:57:38:Wiesz, mawiaj e wiek...
00:57:42:zabija ar w czowieku...
00:57:45:tak, e syszy nadchodzc mier.
00:57:48:Otwiera drzwi i mwi:|"Wejd. Daj mi odpocz."
00:57:51:To stek cholernych kamstw.
00:57:55:Jest we mnie peno ochoty|do walki z caym wiatem.!
00:57:58:Wic... walcz!
00:58:05:No co, powalczymy?
00:58:09:Czy pozwolimy zwyciy grze?
00:58:13:Powiedz, czego potrzebujesz.
00:58:15:Troch mocnego drutu,|hakw i kilku drobiazgw.
00:58:19:Pojad do miasta.
00:58:22:Musz wymierzy kt.
00:58:25:Jeli nie bdzie dokadny,|skoczy si katastrof.
00:58:32:Ile Ci to zajmie?
00:58:35:- Czas leci, lepiej si popieszy,|albo w ogle nie robi.
00:58:46:Daj Ci czas do wit.
01:00:46:Hej szefie.
01:00:52:Woda rana.
01:01:08:- Szefie!|- A... co sycha?
01:01:13:Dokonaem wielkiego odkrycia.
01:01:16:Skay... oyy.
01:01:19:O to wietnie.
01:01:22:Ufam, e pomierzye ju|swj synny... kt.
01:01:25:Staram si, szefie.
01:01:36:Spjrz. Twj parasol.
01:01:39:Niewane.
01:01:43:Pozwl, e przypomn:|jutro jest Boe Narodzenie.
01:01:47:Wiem.
01:01:57:Do... dokd idziesz?
01:02:00:Potrzebuj drutu.
01:02:15:Do diaba, gdzie go pooyem?
01:02:19:Moe by ten sznurek?
01:02:23:Przesu si.
01:02:30:Patrz! Melomakarouno.
01:02:33:- Co?|- Ciastko witeczne.
01:02:37:No i co w tym dziwnego?
01:02:39:Nic.
01:02:41:Ale dziwna jest obecno|melomakarouno w pustym kufrze.
01:02:46:Parasol pod kiem te jest dziwny.
01:02:50:No dobrze, dobrze.
01:02:52:Przysza tutaj!
01:02:54:Nie. Przysaa je.
01:02:56:Teraz masz dowd.|To bardzo proste.
01:02:59:Dzi wieczorem,|po przyjciu u Boubouliny...
01:03:02:Zajmij si swoj prac!
01:03:09:Szefie! Chcesz, ebym ubi Ci jajek?
01:03:12:To dobre na siy.
01:03:16:Szefie, powiem Ci sekret.
01:03:19:Przez wszystkie te dni,|nie mogem pracowa ani spa.
01:03:22:A wiesz dlaczego?|Przez wdow.
01:03:24:Nie zrozum mnie le. Wiem, e ona|jest zbyt dobra, dla tych starych koci.
01:03:29:Ale sama myl o niej,
01:03:32:to za duo.
01:03:35:Dobra, miej si.|Ale zapamitaj to:
01:03:39:Jeli kobieta pi sama,|wszyscy mczyni powinni si wstydzi.
01:03:43:Bg ma bardzo wielkie serce...
01:03:46:ale jednego grzechu nie wybaczy:
01:03:49:Kiedy kobieta woa mczyzn do ka...
01:03:52:a on nie przychodzi.
01:03:54:Wiem to, bo powiedzia mi o tym|pewien bardzo mdry, stary Turek.
01:04:00:Turek? A Ty, Grek, uwierzye mu?
01:04:16:Id si umy.
01:04:18:Mylaem, e Grecy i Turcy|nie rozmawiaj ze sob.
01:04:21:Oni tylko walcz.
01:04:27:Nie powiesz, e nie bye na wojnie.
01:04:30:Nie lubi takich gupich gadek.
01:04:32:A co gupiego jest|w walce o swj kraj?
01:04:36:Wybacz, szefie.|Mwisz jak nauczyciel.
01:04:40:Mylisz jak nauczyciel.|Jak moesz rozumie?
01:04:44:Pewnie, e mog.
01:04:46:Gow - tak.
01:04:49:Mwisz:"To jest dobre.|To jest ze."
01:04:54:Ale kiedy mwisz...
01:04:57:Obserwuj Twoje rce,|nogi, klatk piersiow.
01:05:03:One s gupie. One nic nie mwi.
01:05:06:Wic jak moesz rozumie?
01:05:08:To tylko Twoja wymwka.
01:05:11:Nie wierz, e masz w nosie swj kraj.
01:05:14:Nie wa si mwi do mnie w ten sposb!
01:05:17:Spjrz tu, tu i tutaj!
01:05:19:Wszystkie we mnie.
01:05:25:Takie rzeczy robiem|dla swojego kraju...
01:05:28:e wos zjeyby Ci si na gowie.
01:05:30:Zabijaem, paliem wsie,|gwaciem kobiety.
01:05:35:A dlaczego?
01:05:37:Bo to byli|Turcy albo Bugarzy!
01:05:40:Takim wanie podym gupcem byem.
01:05:45:Teraz, kiedy patrz na czowieka,|jakiegokolwiek...
01:05:48:mwi czy jest dobry, czy zy.
01:05:50:Co za rnica|czy jest Grekiem, czy Turkiem?
01:05:55:Gdy si zestarzaem, przysigam|na chleb powszedni...
01:05:58:przestaem nawet o to pyta.
01:06:00:Zy czy dobry?|Co za rnica?
01:06:05:Wszyscy tak samo skoczymy:
01:06:09:jako arcie dla robali.
01:06:16:A jeli idzie o kobiety...
01:06:18:moesz si ze mnie mia,|e tak je uwielbiam.
01:06:21:Ale jak tu ich nie uwielbia?
01:06:23:To takie biedne,|sabe stworzenia...
01:06:26:i potrzebuj tak niewiele.
01:06:28:Do mczyzny na ich piersi,|i daj Ci wszystko co maj.
01:06:43:Gdzie jeste, Bouboulina?
01:06:46:Tu Twj Canavaro!
01:06:50:Buon giorno, buona sera,|mangaite macaroni.
01:06:54:Chouchou.
01:06:56:Spjrz co Ci przyniosem.
01:06:58:- Merci.|- Wesoych wit.
01:07:03:Sam to narysowaem,|aby lepiej si poczua.
01:07:12:Oh!
01:07:16:- To ja?|- Tak.
01:07:19:Wesoych wit,|madame.
01:07:21:Panu take.
01:07:23:C to za niezwyky zapach|wydobywa si z kuchni?
01:07:27:To wielki,|tusty turczyk.
01:07:29:- Turczyk?|- Oj, mon Dieu!
01:07:32:Mam nadziej, e si nie pali.
01:07:34:Spokojnie. Usid.
01:07:36:Zaczniemy od rodka, od brzucha.
01:07:40:A pniej zajmiemy si|innymi czciami.
01:07:43:Tak.
01:07:57:Merci.
01:08:04:le si Pani czuje?
01:08:11:W moim wieku, monsieur,|nikt nie czuje si dobrze.
01:08:16:Szczeglnie w czasie wit.
01:08:20:Pij Twoje zdrowie...
01:08:23:moja liczna syrenko.
01:08:26:Niech Ci wyrosn nowe zbki...
01:08:29:i nowa skra...
01:08:32:i wyrzu te gupie tasiemki|skrywajce Twoj szyj.
01:08:39:Niechaj wielkie moce nawiedz Kret.
01:08:42:I niech powstan wielkie fale...
01:08:46:ktre rozszarpi ich przeklte okrty...
01:08:49:o te okrge, twarde skay!
01:08:57:Wierz, e staoby si jak mwisz,|ale jest ju za pno.
01:09:02:O nie, nie.|Nie, nie jest za pno.
01:09:04:- Oh!
01:09:07:Miau!
01:09:16:Nie! Nie!
01:09:34:Dobrze si Pani czuje?
01:09:37:Widzicie, jest... za pno.
01:09:45:Gra, gra, gra.
01:09:52:O nie smu si, moja malutka Bouboulino.
01:09:57:Syszaem o nowym lekarzu w Europie.
01:10:00:Czyni... cuda.
01:10:02:Zobaczysz, przepisze Ci jakie cholerstwo...|kropelki, albo proszek...
01:10:07:i bdziesz jak 20-tka, no moe 25-tka.
01:10:12:Przywioz Ci.
01:10:15:- Naprawd?|- Pewnie.
01:10:18:Wielk butelk?
01:10:22:Ca beczk.
01:10:33:O czym mylisz?
01:10:35:Aleksandria, Bejrut, Istambu...
01:10:40:jak oni mnie kochali.
01:10:42:Kto?
01:10:44:Wszyscy.
01:10:48:Belebe, Mustafa i Aspacher...
01:10:52:Suleyman, Pasha.
01:10:54:Szczeglnie Suleyman.
01:11:05:Przeklte koty.
01:11:28:- C, ja...|- Ciii.
01:11:31:Co?
01:11:33:Usna?
01:11:35:Tak.
01:11:37:Niech pi.
01:11:41:Znowu ma 20 lat.
01:11:43:Spaceruje po|Aleksandrii, Bejrucie.
01:11:50:Spjrz na ni...umiecha si.
01:11:53:Gupia, stara dziwka. Chodmy.
01:11:57:Nie moemy wyj i tak po prostu|zostawi j sam.
01:12:00:Nie jest sama!|Jest z Suleymanem, Pash...
01:12:03:wietnie si bawi.|Nieprzyzwoita, stara krowa.
01:12:22:Jest w rodku. Id.
01:12:26:Niech Ci Bg prowadzi.
01:12:36:- Hej, dokd idziesz?|- Do kocioa.
01:12:38:- Co...|- Nigdy nie widziaem greckich wit.
01:12:40:- Szefie...|- Nie! Nie rozumiesz?
01:12:42:Co mam rozumie?|Rozumiem, e jeste mody i peen energii...
01:12:46:a nie rozumiem co do diaba|z ni robisz!
01:12:48:Mam tego do.|Dlaczego mnie nie zostawisz w spokoju?
01:12:51:- Bo Ci kocham i chc dla Ciebie wszystkiego najlepszego.|- Nie krzycz!
01:12:55:Kto tu krzyczy?|Tam jest.
01:12:57:Czeka.
01:13:00:- Papierosa?|- To jest mieszne.
01:13:02:- Nie bd tu si z Tob kci.|- Ale, szefie, Ona...
01:13:05:czeka na Ciebie!
01:13:07:Powiedzmy po prostu, e jestem inny...
01:13:10:i chadzam wasnymi ciekami.
01:13:12:Gdyby Bg te nimi chadza,|nie byoby wit.
01:13:15:Nie poszed do kocioa.|Poszed do Marii.
01:13:17:I narodzi sie Chrystus.|Poszed w t stron.
01:13:20:Maria jest wdow.
01:13:21:Do drzwi guchego,|mona puka w nieskoczono!
01:13:24:Cygaro.
01:14:29:- Tu masz pienidze.|- Dziki.
01:14:33:I pamitaj,|to wszystko na co mnie sta.
01:14:36:Wiem szefie.
01:14:38:Kup tylko to czego potrzebujemy|i wracaj prosto tutaj.
01:14:41:- Oczywicie.|- I nie zatrzymuj si nigdzie po drodze.
01:14:44:Bd szybszy ni wiatr.
01:14:46:Pi dni. Przyrzeknij.
01:14:49:Szefie, przyrzekam.
01:14:54:Na razie, szefie.
01:14:56:Zorba! Zorba! Zorba!
01:15:00:Czego chcesz?
01:15:03:Nie zapomnij o mnie.
01:15:05:Tak. tak. Do widzenia.
01:15:12:Nie smu si.
01:15:14:On wrci.
01:15:19:Wszyscy tak mwili.
01:17:39:Hello dziadku!
01:17:46:Nie bj si. Wykonuj swoj robot.
01:17:53:Kelner! Szampan!
01:19:11:Reszty nie trzeba.
01:19:40:Jak masz na imi?
01:19:42:Dziadek!
01:19:44:Chod ze mn.
01:19:50:Chod ze mn.
01:20:00:"Nie bd opisywa Ci...
01:20:04:"cigu dalszego...
01:20:08:"powiem tylko...
01:20:11:"e by dugi...
01:20:14:i bardzo dziki."
01:20:18:Pisz!
01:20:20:Bardzo, bardzo dziki.
01:20:30:Nastpnego popoudnia...
01:20:33:Nastpnego popoudnia...
01:20:35:Obudziem si.
01:20:38:I... co widz...
01:20:43:przede mn... w ku?
01:20:52:Pe pikn...|w caej osobie.
01:21:01:Delikatn...
01:21:06:i ciep...
01:21:08:sodko pachnc.
01:21:10:Wic mwi do siebie...
01:21:15:"Zorba...
01:21:18:"jeste w raju.
01:21:24:"Baw si.
01:21:26:Nie ruszaj si"
01:21:31:Wyobra sobie co za szczcie...|Naprzeciwko jest restauracja.
01:21:35:I przysali nam jedzenie,|wietne jedzenie...
01:21:38:kawior...
01:21:40:steki, pieczywo, wszystko.
01:21:44:Jemy, pracujemy i pimy...
01:21:48:i tak w kko.
01:21:50:Antoni!
01:21:53:To s dobre wieci ode mnie,|kochany szefie.
01:21:56:I nie martw si. Myl te o Twoim interesie.|Ale pytam Ci, po co popiesza?
01:22:01:Z kadym dniem|przejania mi si w gowie...
01:22:04:i bd niedugo gotw|do najlepszych interesw.
01:22:08:Cauj przyjanie. Ja, Zorba.
01:22:26:P.S., Zapomniaem powiedzie.|Ma na imi Lola.
01:22:48:Monsieur!
01:22:52:Pardon.
01:22:55:Powiedziano mi, e|dosta Pan list.
01:22:59:Od niego?
01:23:01:Od niego.
01:23:08:Co pisze?
01:23:14:Prosz przeczyta.
01:23:33:Nie mog.
01:23:36:Moje oczy.
01:23:43:Pisze... e jest bardzo zajty.
01:23:51:A jest co dla mnie?
01:23:54:Oczywicie.
01:23:56:Prosz przeczyta.
01:24:01:Prosz.
01:24:05:"Prosz powiedz Bouboulinie, e tskni za ni."
01:24:14:Dalej.
01:24:20:"Powiedz jej, e...
01:24:22:"kadej nocy wracam|do mojego maego pokoiku...
01:24:27:i modl si do Boga|o... szybki powrt do niej."
01:24:38:"Bez mojej Boubouliny...
01:24:41:"czuj si tak strasznie nieszczliwy...
01:24:45:"tak, e kiedy j znowu zobacz to...
01:24:50:"To...
01:24:52:Co?
01:24:55:"Uklkn przed ni...
01:24:58:i poprosz, aby bya|na zawsze moja."
01:25:06:Na zawsze?
01:25:09:Tak. Na zawsze.|Tak napisa.
01:25:17:Dobrze.
01:25:19:Prosz mu napisa, e si zgadzam.
01:25:24:I prosz napisa,|eby przywiz mi...
01:25:28:pi metrw|biaej satyny...
01:25:32:i woal.
01:25:34:Widzi Pan, tutaj nie mog ich dosta.
01:25:37:Rozumiem.
01:25:40:Jest Pan bardzo uprzejmy.
01:25:42:Oh!
01:25:44:Jeszcze jedno.
01:25:50:Wie Pan, Zorba i ja bardzo Pana lubimy.
01:25:57:Zechciaby Pan|by naszym wiadkiem?
01:26:02:Bdzie to dla mnie zaszczyt.
01:28:40:Odejd!
01:28:42:Dla Ciebie!
01:31:14:Kamstwa! Kamstwa! Kamstwa!
01:32:05:Przepraszam.
01:34:00:Nie!
01:35:59:Ty te jeste jej kochankiem?
01:37:31:Panie Zorba.
01:37:34:Szefie!
01:37:40:O szefie.
01:37:44:- mierdzisz perfumami, Panie Zorba.|- Tak, wiem.
01:37:47:Szorowaem skr dwie godziny,|ale cigle pachnie.
01:37:50:Zabawne. Nieprawda?
01:37:53:No.
01:38:00:A co to wszystko?
01:38:02:- Prezenty.|- Prezenty? Dla kogo, do diaba?
01:38:05:Dla Barby, Antoniego,|Yianni.
01:38:07:A ten dla biednej, maej Boubouliny.
01:38:11:Mam nadziej, e to suknia lubna.
01:38:14:e co?
01:38:16:Syszae mnie.
01:38:20:Szefie, co tam wysmay?
01:38:25:C, bya tutaj, jak przyszed list od Ciebie.
01:38:29:Nie mogem jej dokadnie przeczyta co w nim byo...
01:38:33:Racja?
01:38:35:To nie by dobry art, szefie.
01:38:46:A co z rzeczami do przewodu?
01:38:49:Mam wszystko. Nie martw si.
01:38:52:Acha, prezent dla Ciebie.
01:38:56:Pudeko... angielskich czekoladek.
01:39:03:- Dzikuj.|- Nie ma sprawy.
01:39:09:Hej, adnych wicej gupot.
01:39:12:Nie tutaj.
01:39:13:Teraz, zaoymy nasze gacie|i zrobimy troch kasy, kup kasy.
01:39:17:Jeste niereformowalny.
01:39:20:Nie wiem co to znaczy,|ale masz...
01:39:23:z moim powinszowaniem.
01:39:27:Dobry Boe! Co Ty zrobi z wosami?
01:39:31:- Zafarbowaem.|- Czemu?
01:39:34:Dla dumy.
01:39:36:Lola stwierdzia,|e inaczej bdzie sie za mnie wstydzi.
01:39:42:O mieje si.
01:39:45:Ale suchaj. Wiesz co?
01:39:47:Staem si mody, tak jak moje wosy.
01:39:50:Silniejszy ni byk.
01:39:53:Spytaj Loli.
01:39:56:A wiesz co jeszcze? Bl w nerkach!
01:39:59:Min. Ha! Wyobra sobie!
01:40:10:Przy okazji, szefie. Ostatniej nocy Ci nie byo.
01:40:15:Gdzie, u licha, bye?
01:44:15:Oh!
01:44:36:Zorba! Biegnij po niego!
01:47:01:Chod ze mn.
01:47:57:Ja... nie mogem pomc.
01:48:14:Dlaczego modzi umieraj?
01:48:17:Dlaczego wszyscy umieraj?|Powiedz mi.
01:48:22:Nie wiem.
01:48:24:A co pisze w Twoich cholernych ksikach?
01:48:28:Jeli nie pisze o tym,|to o czym, do diaba, pisze?
01:48:34:Pisz o...
01:48:37:agonii czowieka...
01:48:40:ktry nie umie odpowiedzie|na pytania takie, jak Twoje.
01:48:48:Pluj na ich agoni.
01:49:41:Kto tu?
01:49:43:To ja.
01:49:46:Mj Boe! Wprowad j szybko do rodka.
01:49:53:Hej.
01:50:04:Przemoka Pani?
01:50:10:Jeste okrutny!
01:50:14:Dlaczego mnie rzucie?
01:50:16:Zrobi kawy.
01:50:22:Caa wie mieje si ze mnie.
01:50:26:Gdzie moja biaa satyna?
01:50:31:Gdzie moja suknia lubna?
01:50:35:Na Krecie... nie znajdzie si|... naprawd dobrej satyny.
01:50:40:Nie!
01:50:42:Wic... zamwiem j.
01:50:47:w Atenach.
01:50:49:Tak?
01:50:51:I jeszcze troch biaych wiec z...|z jedwabnymi wstkami...
01:50:56:i rowe kokardki.
01:51:02:Och!
01:51:05:Nasz lub, moja droga Bouboulino,|bdzie najcudowniejszy.
01:51:10:Zalepi wiat swoim blaskiem.
01:51:12:Tak.
01:51:15:Nie mog duej|trzyma tego w sekrecie.
01:51:18:Zamwiem najlepszych w Atenach krawcw...
01:51:21:do uszycia dla Ciebie sukni.|Takiej, jakiej nikt nie widzia na Wschodzie,
01:51:26:ani na Zachodzie.
01:51:30:Dwadziecia metrw biaej satyny|pokrytej wzorem z pere.
01:51:35:Ze socem na jednej piersi|i ksiycem na drugiej.
01:51:39:Haftowanej nici z czystego zota.
01:51:41:Zoto.
01:51:48:Ja te...
01:51:51:mam dla Ciebie niespodziank.
01:52:06:Co to takiego?
01:52:09:Otwrz.
01:52:13:- Zrobi najpierw kaw.|- Nie! Teraz.
01:52:23:Widzisz co narobie?
01:52:32:Skd, u licha,|wzia te obrczki?
01:52:35:Kazaam zrobi je dla nas...
01:52:37:z dwch zotych suwerenw,|ktre da mi angielski admira.
01:52:42:Trzymaam je na mj...
01:52:46:Na co?
01:52:49:... mj pogrzeb.
01:52:56:- Zorba.|- Taa?
01:52:58:Prosz, jestemy teraz narzeczestwem.
01:53:02:- Ale... ee...|- Mamy wiadka. Mamy obrczki.
01:53:06:Prosz.
01:53:09:- Ale nie mamy ksidza.|- Niewane.
01:53:13:Bg patrzy.
01:53:16:Nie?
01:53:20:W porzdku. Wyjdziemy na zewntrz,|gdzie Bg zobaczy nas lepiej.
01:53:25:Hej, hej. Ty... przygotuj si.
01:53:29:wiadek, chod.
01:53:42:Co zrobimy?
01:53:44:- Umiesz piewa?|- Skde znowu.
01:53:47:Niewane. Ja umiem.
01:53:49:luby, chrzciny, pogrzeby...|Znam je od pocztku do koca.
01:53:53:Byem ministrantem.
01:54:53:To nic.|Tylko zimno.
01:54:57:Jutro poczujesz si lepiej.
01:55:02:W nastpn niedziel wyjedziemy.|Bdziemy mie od cholery czasu.
01:55:07:To Wielkanoc, wiesz.
01:55:10:- Wielkanoc?|- Tak.
01:55:19:Potrzebujesz soca, aby si wygrza.
01:55:41:Teraz, moja liczna, wszystko pozdejmujemy.
01:55:46:Wsuchaj si w ten cudowny dwik.
01:55:55:Jak pocaunki.
01:56:01:Bardzo seksowny.
01:56:09:Jestem zazdrosny.
01:56:40:Cudzoziemka umiera!
01:56:45:Ona nie ma rodziny!
01:56:47:Najwyszy przyjmie kadego!
01:56:51:A nas? Jestemy biedni!
01:57:06:Mordercy! Zabjcy!
01:57:42:Wyj.
01:57:44:Wyj.
01:57:47:- Ja... Nie chc--|- Nie, nie.
01:58:30:Wyj! Wyj!
01:58:32:Spokojnie.
01:58:33:Spokojnie.
01:58:57:Mon Christ.|Mon Christ.
01:59:01:Mon Christ.|Mon Christ.
01:59:04:Mon Christ.
01:59:08:Je ne veux pas.|Je ne veux pas.
01:59:25:Canavaro.
01:59:30:Canavaro.
01:59:53:Maman.! Maman.!
01:59:58:Wyj! Wyj!
02:00:02:Wyj!
02:00:09:To ja... Zorba.
02:00:14:Nie bj si.
02:02:43:Poprosi, ebymy wypili za jej dusz.
02:03:55:Zorba, co z pogrzebem?
02:03:59:Pogrzebu nie bdzie.
02:04:01:Dlaczego?
02:04:02:Bya Francuzk.
02:04:04:egnaa si czterema palcami.
02:04:09:Ale... Nie rozumiem.
02:04:12:Ksidz nie pochowa jej jak innych.
02:04:15:- Ale to okropne.|- Czemu?
02:04:18:Jest martwa.
02:04:20:To bez rnicy.
02:05:34:Hej, szefie! Szefie!
02:05:38:Chod!|Jestemy prawie gotowi.
02:05:40:Hej, Canavaro, chcesz pj z nami|i popatrze, co?
02:05:47:Chod!
02:06:12:W Imi Ojca!
02:07:05:To nic. To nic!
02:07:09:Pierwszy raz zawsze jest taki.
02:07:16:I Syna!
02:07:18:Hej! Hej!
02:08:01:Szefie? Gdzie jeste, szefie?|To nic!
02:08:10:I Ducha witego!
02:09:58:Hej.
02:09:59:Hej, Canavaro. Jeste cay, co?
02:10:07:- Jagni!|- Co?
02:10:09:Upieczmy je!
02:10:53:Wiesz, ludzie przepowiadaj z tego przyszo.
02:10:58:Umiesz?
02:11:01:Wszystko bdzie wietnie.|Bdziemy y tysic lat.
02:11:06:O, widz podr.
02:11:09:Wielk podr do miasta|z wielkimi domami.
02:11:20:Kiedy, szefie?
02:11:24:Nie wiem. Za kilka dni.
02:11:30:Co bd robi bez Twojego towarzystwa?
02:11:33:Gowa do gry.|Bdziemy znowu razem.
02:11:38:Nie. Wyjed i bd sam...
02:11:42:ze swoimi ksikami.
02:11:46:Twoje zdrowie.
02:11:49:Twoje, Zorba.
02:11:56:Cholera, szefie, za bardzo Ci lubi,|eby tego nie powiedzie.
02:12:00:Masz wszystko, za wyjtkiem|jednej rzeczy - szalestwa.
02:12:05:Czowiek potrzebuje|odrobin szalestwa, albo...
02:12:09:Albo?
02:12:10:... nigdy nie odway si przeci wizw i by wolnym.
02:12:24:Jeste na mnie zy?
02:12:36:Naucz mnie taczy, dobrze?
02:12:41:Taczy?
02:12:46:Powiedziae... "taczy"?
02:12:52:No to dawaj, chopcze.
02:13:01:Razem.
02:13:12:Zaczynamy.|Hop!
02:13:21:Znowu. Hop!
02:13:32:Kucamy.
02:13:37:Yiasou, Levendi.
02:13:42:Szefie, musz Ci tyle opowiedzie.
02:13:47:Nigdy nie kochaem adnego mczyzny|bardziej ni Ciebie.
02:14:00:Hop!
02:14:02:Hej, szefie...
02:14:05:czy kiedykolwiek widziae|pikniejsz katastrof?
02:14:20:Hej. Hej.|Moesz si mia, h?
02:14:24:Hej! miejesz si!
02:14:29:Widziae...|Widziae, jak uciekali!
02:14:33:A szczeglnie... Ci...|Mnisi!
02:14:39:Trzeci lizg...
02:14:41:Trzeci lizg by najlepszy!
02:14:43:Nic nie zostao!
02:14:46:Hej!
02:14:50:Szybciej!
02:14:54:Hop! Hop!
02:14:56:Hop! Hop!
02:15:04:Drobne poprawki i dopasowanie czasowe|do wersji jednopytowej - jarat53
02:15:08:Odwied www.NAPiSY.info
